Nie będę się Was pytać, jak spędzacie ten dziwny dla nas wszystkich czas, bo zapewne spędzamy go podobnie.
Jednak jednego jestem pewna - podczas pandemii nasiliła się w społeczeństwie rola tzw. aplikacji randkowych i wszelako pojętych konwersacji online. Jasne rozmawiamy ze znajomymi, ale bardzo często też nawiązujemy nowe znajomości i kontakty z ludźmi, o których nie mamy pojęcia. To znaczy... wiemy tyle - ile nam napiszą.
I tutaj mamy świetne pole manewru dla psycholi. Oczywiście nie każdy w sieci nim jest... Ale! Jest ich całkiem sporo, nie ma co ukrywać.
Czy istnieje jakiś złoty poradnik randkowania online pod tytułem "nie daj się złapać wariatowi" ? Póki co nikt takiego nie stworzył. Myślę, że mógłby... Może nawet ja przyłożę do tego rękę.
Wiecie, co zawsze mnie przeraża i co budzi taki mój niepokój ? Kiedy wszystko idzie zdecydowanie zbyt szybko i nie masz czasu na zastanowienie. Nim zdążysz się obejrzeć facet nazywa Cię swoim "kochanie", wysyła Ci litanie buziaczków i emocjonujących wywodów... A rozmawiacie może tydzień, albo nie daj Boże dopiero kilka dni... Niby fajne.... ale to jest takie cholernie dziwne i sztampowe wręcz dla toksycznych znajomości.
Druga sprawa... szereg nieszczęśliwych zdarzeń i zrządzeń losu. Aż Ci się go szkoda robi! Albo nie daj Boże musiała byś się poświęcić już na samym początku znajomości, która jeszcze jest całkowitą niewiadomą.
Czujesz się zmęczona i przytłoczona jego ciągłą obecnością na Twoim telefonie i w Twojej głowie? Fakt - super kiedy facet pisze, czy dzwoni.... ale jak do przesady spamuje i wręcz żyje z Tobą 24/7 tylko, że online... Hmmm to przyznaj sama... Ciężko się oddycha.
Albo zaczyna Cię traktować jako pewnik? Jeszcze się nie spotkaliście, a już czujesz się jakbyś była jego przyszłą żoną...
Czułaś kiedykolwiek coś takiego? Znasz te mechanizmy?
