wtorek, 24 września 2019

Jak rozpoznać psychopatę?

Już kiedyś przerabiałyśmy ten temat. Wypisywałam Wam wszystkie cechy i znaki rozpoznawcze psychofagów, umieszczałam zdjęcia, przykłady... Tylko wiecie co? Zauważyłam, że sama książkowa wiedza nie wystarczy by uchronić się przed tym cholernym zagrożeniem. 
Bo defacto co Ci da wiedza na temat braku empatii u psychopatów, jak oni świetnie tę empatię udają na początku znajomości? I trzeba mieć naprawdę wyczulony radar, żeby między słowami i czynami takie chore zachowanie zlokalizować.
Chciałabym, żeby społeczeństwo nauczyło się szybciej i trafniej demaskować te ścierwo jakim są psychopaci i żebyśmy wszyscy nauczyli sobie z tym zjawiskiem radzić. Uda się? Zobaczymy ;)

Jak rozpoznać psychopatę już na początku?

Znaki ostrzegawcze, często racjonalizowane i zamiatane pod dywan. 

Po pierwsze primo - bardzo, ale to bardzo sztampowe i powtarzające się pytanie (jeśli psychopata zabiega o Twoją uwagę, jako potencjalnej partnerki) 

-> Jesteś zła?

Do tego dodaj zdezorientowane niepewne spojrzenie i wybałuszone oczy.

Jak wiemy, psychopaci mają trudność z naturalnym rozpoznawaniem ludzkich emocji. Znają ich książkowe definicje i uczą się je imitować, ale spontanicznie nie są w stanie ich odczytać w ułamku sekundy, bo nie współczują.... proste.
Jeśli potencjalny adorator dziwnie często zadaje Ci te pytanie to znaczy, że coś jest na rzeczy...

Nie lubię ludzi. -> stwierdzenie, które powinno zapalić czerwoną lampkę w Twojej głowie. Jeżeli facet opowiadając o sobie często zwraca Twoją uwagę na to, że ludzie go irytują, w większości są idiotami, są zakłamani, nie zasługują na jego szczerozłote serce i kryształowe intencje to .....

No to właśnie jest ten moment, że powinnaś zacząć go rozważać jako wariata. 

Choroby -> zmyślone, wykreowane, napisane na ekranie telefonu, wysłane listem, wytatuowane na du..pie. Po prostu choroby! Psychol ma zawsze milion dolegliwości i śmiertelnych chorób na koncie lub ukrytych chorób niezdiagnozowanych, mnóstwo dolegliwości, palpitacji serca, bóli kręgosłupa, niepłodność, liczne blizny, złamania.... historie mrożące krew w żyłach i topiące serce do konsystencji masła. Tylko dziwnym trafem większości nie da się zauwazyć, a 90 % zdiagnozować. Ale były! Uwierz są! Pożałuj, pogłaszcz, uwierz w wymówkę i przymknij oko. 

Jeśli koleś jest chodzącym pasmem nieszczęść - uciekaj!

Jestem biedny, bo życie mnie tak doświadcza CHGW dlaczego... -> Ktoś wie? Bo ja wiem :D
Okrutne byłe kobiety, wyrodna matka, okropna rodzina, fałszywi przyjaciele, brak pracy, długi, historie emigracyjne, śmierć w rodzinie i co najważniejsze prośba o poooooomoooooc do Ciebie!
Zmykaj kobieto póki czas!

Niesymetryczna twarz składająca się z dwóch obliczy -> o tym jeszcze nigdy nie pisałam, ale jest to coś, co odkryłam na podstawie analizy wielu fotografii psychopatów - zarówno tych przeze mnie poznanych osobiście jak i tych widniejących w źródłach naukowych i informacyjnych. 
O oczach i tzw. uśmiechu typu "smirk" jeszcze pogadamy, ale weź proszę zdjęcie psychopaty i zakryj lewą połowę jego twarzy dłonią. Spójrz i zastanów się czy jest sympatyczny i miły, czy wręcz odpychający i gburowaty.... A teraz zakryj prawą połowę i spójrz czy nie wygląda przypadkiem na miłego albo smutnego... No własnie. Obie połowy nie pasują do siebie wzajemnie pod względem wyrażanych "emocji". Oczywiście konwencja połówek twarzy - prawa/lewa i ich odpowiedników co do rodzaju emocji może się zmieniać, ale kluczem jest, że jedna połówka ma inny wyraz jak druga. I to jest najbardziej istotne. Oczywiście do tego tematu jeszcze wrócimy z przykładami zdjęć.

xo xo 
Szpila




sobota, 7 września 2019

Poradnik zołzy

Jako, że prawdopodobnie jesteś miłą i dobrze wychowaną kobietą, której daleko do bycia zołzą - koniecznie powinnaś przeczytać ten poradnik. I uwierz mi, jeśli TY zdecydujesz się wcielić te zasady w życie to świat będzie wyraźnie "zdrowszy"! I z całą pewnością nie zmienisz się nagle w zaginioną krewną rodziny Addamsów - jest to wręcz nierealne, nie oszukujmy się. :) Jedynie delikatnie przestawisz się na właściwe tory, czyli w końcu zaczniesz dbać o siebie.
  • Obserwuj czubek własnego nosa - czyli zawsze i na pierwszym miejscu są Twoje potrzeby. Nie chodzi tu wcale o to, by zabierać miejsce starszej Pani jadącej z nami komunikacją miejską...Po prostu chodzi o Twoje decyzje i to, na co się godzisz. Przykładowo jeśli zostałaś zaproszona na weekend nad morzem i nagle jesteś zachęcana do noclegu w namiocie mimo tego, że nienawidzisz pól namiotowych oraz tego typu wypoczynku, a do survivalu dalej Ci niż do Częstochowy.... I mimo to dla świętego spokoju się godzisz - to popełniasz błąd. Bo widzisz, ja już bym się nie zgodziła - albo hotel i wygodne łóżko, albo nie jadę. Koniec kropka. Dlaczego? Bo jadę na urlop i po pierwsze liczy się przede wszystkim mój komfort, a po drugie mam zamiar wypocząć, a nie przekonywać się do polubienia czegoś, czego zwyczajnie nie trawię.
  • Nie rozglądaj się na boki - czyli reguła zdrowego egoizmu. Empatyczne osoby (czyli jakieś 80% czytelników tego bloga) mają w życiu ten problem, że za każdym razem zastanawiają się nad tym, czy aby przypadkiem.... jakimś cudem, dziwnym trafem - nie zrobią komuś przykrości. Owszem jest to szlachetne, ale uwierz mi że i tak większość ludzi nie doceni tego, że jesteś dobrym człowiekiem i wciąż nadstawiasz drugi policzek. Może przez moment ktoś to dostrzeże. Później? Cóż - zapomni o Twoich szlachetnych decyzjach. Dlatego najzdrowszą opcją dla Ciebie jest po raz kolejny - traktowanie siebie samej i SWOICH UCZUĆ jako priorytet. Chcesz z nim zerwać? Śmiało! Będzie mu przykro? TRUDNO - to już nie Twój problem. 
  • Nie zamierzaj się dostosować - Wszystkie Twoje koleżanki ubierają jeansy i balerinki na sobotni shopping, a Ty zamierzasz pokazać się w szpilkach? Zrób to nawet jeśli po raz kolejny będą  marudzić, że za wolno idziesz i trzeba Ci pomagać w przeprawie przez starą kostkę brukową. Nie patrz na to, że innym będzie "trudniej". Patrz na swoje zachcianki. Nowe buty nie będą czekać na kolejny sezon tylko dlatego, że 10 razy zastanawiałaś się, czy to już dziś możesz je ubrać.
  • Przestań być w końcu tą dziewczyną, która łyka wszystkie wymówki i nigdy się nie obraża. "Nie mogłem zadzwonić, bo bolała mnie głowa. Nie mogłem odpisać, bo zapomniałem telefonu. Nie mogłem przyjechać, bo COŚ mi wypadło." Jeżeli oczekujesz, że ktoś będzie traktować Cię jako priorytet, a tak nie jest - to co? Przestań od niego oczekiwać czegokolwiek i przestań się nim zajmować i poświęcać mu swoją uwagę. Koniec kropka. Czy zamierzasz konkurować z "Cosiem"?
xo xo 
Szpila


sobota, 10 sierpnia 2019

Jak nie być dobrą kobietą?

Bądź wzorową i stereotypowa kobietą! Matką Polką! Szanuj wartości rodzinne, społeczne, nie wychodź poza utarte wzorce i normy a na pewno będziesz szczęśliwa!

Dżizas co za nuda... Uciekam stąd! Miałaś kiedykolwiek podobną reakcję?

Generalnie rzecz biorąc... Tak wiesz - moim zdaniem. Skromnym.. Czy może mniej skromnym zdaniem...to kobiety powielające te wieloletnie schematy wcale nie mają tak kolorowego życia.
Z samych dobrych chęci nikt nikomu białych domków z małym płotkiem nie buduje i nie sadzi w ogródku pelargonii. Sorry - taki mamy klimat.

Zacznijmy od tego, że społeczeństwo od Ciebie wymaga bycia dobrą kobietą. Co to znaczy dobra?
Wszystkie kobiety powinny być wartościowe - broń Boże nie łatwe! Nie być materialistkami, być ufne, szczere do bólu (znaczy mówić zawsze wszystko co im siedzi w najdalszym zakątku intuicji). Umawiać się na randki tylko z jednym mężczyzną w danym okresie czasu, potem wybrać jednego biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie jego "dobre serce" ( o tak! musimy być szlachetne jak jeździec bez głowy!), urodzić mu gromadkę dzieci, którymi w większości to my będziemy się zajmować. Na koniec powinnyśmy zapomnieć o sobie i własnej próżności, czy pazerności (najlepiej usunąć wszelkie lustra z domu), żyć w zgodzie z naturą i aktualnymi promocjami w biedronce. I oczywiście, by dobić sobie odrobinę punktów do wartości i wytrwałości...w imię tego, że kiedyś to się naprawiało a nie wyrzucało (znacie te teksty prawda? usuń już dziś kosz na śmieci spod zlewu) - znosić wszystko. Nie ważne że pije, bije, czy zdradza - ważne, że jest! Musicie kochać!

Jak odhaczysz wszystkie punkty powyżej możesz być wręcz pewna, że sąsiedzi nie powiedzą o Tobie złego słowa! A przecież po to żyjesz!

Czy aby na pewno? Czy urodziłaś się po to by zadowalać innych i spełniać ich oczekiwania? Czy aż tak bardzo boisz się to po prostu "pierdolnąć" i przestać przejmować się tym "co ludzie powiedzą"?

Po pierwsze primo - wartość kobiety nie jest mierzona w tym, jakie zasady wyznaje. Nie wiem, jaki chory człowiek oparł pojęcie bycia wartościowym o zasady życiowe, ale z pewnością brakowało mu piątej klepki. Dlaczego? Po pierwsze - ludzi nie mierzymy miarką i nie klasyfikujemy wartościowy, bo coś-tam i nie-wartościowy, bo tamto. Tym bardziej nie klasyfikujemy w ten sposób kobiet. To jakie zasady kobieta wyznaje w swoim życiu zależy tylko i wyłącznie od niej i jeśli nie określa siebie jako "family centred bitch" - nie czyni jej mniej "wartościową". Równie dobrze może inwestować w siebie, swoje marzenia i swój własny rozwój i pozostać wartościową osobą. Oczywiście pewnym jest, że społecznie otrzyma wtedy miano samoluba, pustej lali i być może jeszcze materialistki... Szczerze? Ja wartość przeliczam tylko i wyłącznie na pary butów w mojej garderobie. Tyle na temat tego idiotycznego pojęcia. 

Idąc dalej możemy natknąć się na kolejny gniot, czyli pojęcie łatwej.
Pójdziesz ze mną do łóżka, czy trzeba z Tobą chodzić? 
Jeśli pójdziesz to będziesz łatwa, a jeśli trzeba chodzić to mniej łatwa...
A co jeśli pójdę i nawet nie zacznę z Tobą chodzić tylko o Tobie zapomnę baranie? Ty będziesz wtedy łatwy, bo udało mi się Ciebie zaliczyć, a myślałeś, że jesteś mi potrzebny po coś "więcej"? 
To jest chyba jedyna odpowiedź jaka mi się nasuwa, kiedy słyszę te kocopoły. Świat powinien się nauczyć, że kobiety też mogą rozdawać karty i to, że są z natury bardziej emocjonalne wcale nie czyni je ofiarami tej całej gry, a co więcej - my też potrafimy się wcielić w rolę drapieżników. Tylko, że najczęściej chcemy grać fair play, bo mamy odwagę.

A teraz Panie i Panowie - materializm! Moje ulubione. Zdecydowanie.
Kobieta nie powinna być materialistką...
Znacie te powiedzenie, że w mercedesie płacze się zdecydowanie lepiej niż na rowerze? 
Szczerze? Nie musisz wyznaczać od razu sześciocyfrowej kwoty otwierającej zamek do Twojego serca, ale pomyśl, czy jeśli ten cały kurz i zauroczenie opadnie to faktycznie da się żyć samą miłością... A mężczyźni chcą byśmy w to właśnie uwierzyły, kiedy sami w to nie wierzą. Sorry, ale nie. Next please! 
Nikt Ci nie każe szukać sponsora, ani milionera który już jest jedną nogą nad grobem, ale do diabła jeśli facet nie potrafi zaoferować jakiejkolwiek stabilizacji finansowej (nawet sobie samemu) i to Ty musisz płacić za obiad w restauracji to - uciekaj, dobrze Ci radzę.

Teraz ufność i szczerość.
Czyli powiedz mi wszystko o sobie i o tym co chcesz usłyszeć, a potem uwierz we wszystkie bzdury jakie wyartykułuję. Klasyk klasyków w poszukiwaniu słodkiej idiotki. Nikt Ci nie karze kłamać, ale też nikt Ci nie każe wykładać wszystkiego na tacy tylko po to, by uzyskać miano szczerej, czy godnej zaufania. Po prostu nie otwieraj się za wcześnie i słuchaj. Zadawaj pytania i do cholery bądź ciekawska!

Wierność. Kolejny misunderstanding. 
Wierności wymaga się od nas jeszcze na etapie pierwszej kawy! Ale jak to? Dlaczego mam Ci ułatwiać drogę do celu i za Ciebie eliminować konkurencję? A jeśli znajdzie się ktoś lepszy? To jak zakupy online. Zanim zapłacę mogę zweryfikować, co mam w koszyku. 
Co innego wierność w związku.

Dzieci i rodzina. Ludzie, którzy założą rodzinę docierają do jakiegoś mistycznego punktu, który automatycznie koresponduje z pojęciem szczęśliwości. Nie ważne, że duża część tych związków się rozpada, a kolejna część jest wyraźnie dysfunkcyjna, ale jest. Jest rodzina - meta przekroczona. Zdobyłaś święty gral. Wybaczcie, ale nic mnie tak nie bawi. 
Może ktoś w końcu wpadłby na to, że nie liczy się status tylko jakość Twojego życia i tego, czy faktycznie jesteś szczęśliwa i to, czy potrafisz to szczęście utrzymać. I to nie sama utrzymać.

A co jeśli będzie pił, bił i Cię krzywdził psychicznie i emocjonalnie? Zostaniesz? Bo związki się naprawia? Kobieto miej godność! Jeśli raz zdradził, zdradzi znowu. Jeśli jest nałogowcem - zostanie nim po wsze czasy. Jeśli ma dysfunkcyjne i destrukcyjne nawyki i zachowania - nie zmienisz go na etapie zakończonej już dawno socjalizacji. Psychicznego też nie wyleczysz, jeśli coś w tym mózgu nie styka. Dobrze wiemy na przykładzie psychopatów. Kobiety muszą w końcu nauczyć się być bezwzględne i kategoryczne. Wcale nie jest to jakiś feministyczny manifest - po prostu uleczenie błądzącego we mgle społeczeństwa.

Zatracenie samej siebie w związku. Widziałyście kiedyś taki obrazek w supermarkecie, jak byle jak uczesana i nieumalowana kobieta o wyraźnie przemęczonym wyrazie twarzy robi zakupy i ciągnie za sobą dwójkę dzieci, a za nią idzie mężczyzna (prawdopodobnie mąż), który co chwile ogląda się atrakcyjnymi kobietami wokół? Nie ważne jak bardzo zależy Ci na partnerze, czy na związku albo rodzinie - nigdy nie zapominaj o sobie i o tym, że Ty też żyjesz, masz swoje prawa, marzenia, zachcianki i o tym, że jesteś kobietą i chcesz się dobrze czuć jako kobieta. Jeśli już na początku jakiejkolwiek relacji zaczynasz zapominać o swoim hobby, przekładasz wizyty u kosmetyczki, bo jemu nie pasuje albo "nie potrzebujesz tego, bo to tylko strata pieniędzy" to najlepiej się pakuj i uciekaj zanim nie zabrnęłaś za daleko w ten las.

I ostatnie na dziś - zastanów się jak być wyrachowaną zołzą, ale o tym wkrótce ;)

Pseudonim zmieniam i wkrótce pojawi się nowy. 

xo xo 
????







poniedziałek, 29 lipca 2019

Dlaczego blog śpi?

Już Wam wyjaśniam.

Odpowiedź brzmi - zmieniłam się. Chociaż nie.... Ludzie się nie zmieniają. Ludzie się uczą. Nauczyłam się w życiu wielu nowych rzeczy, wypracowałam jeszcze mocniejsze i trwalsze granice i najzwyczajniej w świecie nie chce mi się odkopywać moich myśli sprzed kilku lat i wyciągać tutaj tego skansenu postów. Dlaczego? Bo znudziło mi się bezinteresowne pomaganie ludziom.

Tyle.

I teeeeraz szoook!
Jak ona może?! To straszne! Dawajcie tam w komentarzach niżej :) Chętnie poczytam.

Faktem jest, że to wcale nie znaczy, że nie przekażę Wam ponownie swojej wiedzy.
Przekażę, ale na innych zasadach. Nie będzie już poświęcania 200% czasu na rozkminianie psychopatów. Bo...szczerze.. Ten szlam nie zasługuje nawet na 5% naszego czasu. Damy im jakieś kilkanaście minut na reklamę i może zbudujemy jakiś poradnik z czasem, żeby ta szumowina nie grasowała zanadto w społeczeństwie.

Resztę bloga natomiast chciałabym poświęcić na moje mało sztampowe podejście do życia, ponieważ uważam że wszystkie kobiety nie wpisujące się w stereotypy są niejako spychane na bok lub uciszane poduszką. Właśnie dlatego. I to tyczy się nawet tego, że nie mam ochoty już bezinteresownie pomagać. 

Chciałabym, byśmy nauczyły się głośno mówić o tym, czego chcemy i czego nie tolerujemy. MY KOBIETY.

Pozostaje mi tylko jeszcze jedna decyzja do podjęcia. Czy chcę tworzyć pod tym adresem, czy zbudować nowy i dać Wam do niego link?

Jakieś sugestie? Ktoś? Coś?

niedziela, 3 marca 2019

Najgorsze z możliwych, czyli PSYCHOPATA

Brak umiejętności mówienia "NIE", czyli co może Cię spotkać jeśli ślepo ufasz ludziom i nie analizujesz ich zachowania.

To proste. Psychopata!
Nie "co", tylko "kto"? Czy ja wiem.... Pozwolę, że sama ocenisz.

Kim jest psychopata? Chciałam wytłumaczyć Ci te pojęcie na dość ogólnych przykładach z tzw. życia codziennego, ale prawdą jest, że większość osób tu zaglądających poszukuje rysopisu psychopaty w kontekście związków i relacji partnerskich. 
Nie ma czego ukrywać... Kiedy spotykamy się z dziwnymi ludźmi w pracy, czy w sklepie - nie mają oni tak intensywnego wpływu na nasze życie i samopoczucie, jak jednostki z którymi randkujemy, czy wchodzimy w związki.

Zastanawiałaś się kiedyś jak to jest spotkać na swojej drodze księcia z bajki, który jest Tobą zainteresowany niemalże w dwustu procentach, określa Cię mianem ideału i dziesięć razy dziennie potrafi Ci powiedzieć, że Cię kocha? Być może nie jest najprzystojniejszy na świecie, ale masz wrażenie że jesteście mentalnymi bliźniętami. On podziela wszystkie Twoje zainteresowania, pasje, lęki, marzenia... Jednocześnie wiesz, że jesteś mu potrzebna,  bo jest delikatnie zagubiony życiowo i to właśnie Ty jesteś jego światłem w tunelu.
Czułaś kiedyś coś takiego? Założę się, że tak. Inaczej by Cię tu nie było.

I co jeśli teraz powiem, że poznałaś psychopatę?

Mianem psychopaty określamy jednostkę, która dzięki manipulacji i kreowaniu zmyślonej rzeczywistości potrafi zaskarbić sobie zaufanie innych po to i tylko po to by wykorzystać to do własnych celów.

Cechy psychopaty:
  • brak poczucia winy 
  • brak emocji
  • brak empatii
  • mitomania
  • patologiczne kłamstwa
  • ryzykowne zachowania
  • brak odpowiedzialności za swoje czyny
  • powierzchowny urok i charyzma
Psychopatia zwana dyssocjalnym zaburzeniem osobowości wbrew wszelkim wątpliwościom nie jest wyleczalna. Jest to zjawisko, którego przyczyną jest dysfunkcja części mózgu zwanej płatem czołowym i można powiedzieć, że jest to cecha osobnicza. 

I co Ty na to?

W kolejnych wpisach zajmiemy się wyjaśnieniem tego pojęcia w bardziej szczegółowy sposób.

xo xo
Roz



czwartek, 7 lutego 2019

Just be a Bitch! Czyli dlaczego spotykasz toksyków?

Jak to się dzieje, że tylko i wyłącznie Ty i ja spotykamy na swojej drodze wszelkiego rodzaju toksyków, psychopatów, socjopatów, borderki, oszustów, mitomanów, patologicznych kłamców, życiowe pijawki...? Mam dalej wymieniać???

Zastanawiałaś się kiedyś nad tym?
Dlaczego nikt z Twoich znajomych nie uskarża się na podobnych gości w swoim życiu?

Gdzie nie pójdziesz, trafi się jakiś wariat, który nie wiadomo z jakiego cudownego powodu ma z Tobą jakieś connection i "nadajecie na tych samych falach" (według niego oczywiście). Czuje do Ciebie słabość, przyjaźń, nieziemskie połączenie dusz z poprzednich wcieleń... Następnie stajesz się jedyną osobą, która go rozumie i może mu pomóc (cholera wie w czym...). Jesteś jedyną osobą, która może go godzinami wysłuchiwać, odbierać durne telefony, które nic nie wnoszą do Twojego życia. Wręcz wyciągają z niego garściami... I tak proceder trwa, aż trzeba się ewakuować w podskokach. Ale spokojnie Kochana! Wkrótce znajdzie się kolejny, za kolejnym rogiem...

To teraz rozwiązanie zagadki. 
Dlaczego?

Bo jesteś wariatką, wiec przyciągasz wariatów.... 
Spokojnie - żart. :)

Sprawa jest banalnie prosta. Po pierwsze primo - nie umiesz mówić nie. Ale do tego jeszcze wrócimy. Poniżej wypiszę cechy, z którymi być może się identyfikujesz. Jeśli stwierdzisz, że znajome wydają Ci się przynajmniej trzy z nich - coś jest na rzeczy... 


  • jesteś osobą wrażliwą lub bardzo wrażliwą - very sensitive person 
  • jesteś empatką
  • przejmujesz się cierpieniem innych, chcesz ich pocieszać, leczyć i uszczęśliwiać -> czujesz się wtedy potrzebna
  • jesteś osobą o świetnie rozwiniętej intuicji (choć może nie zdajesz sobie z tego sprawy) - highly intuitive person
  • wzbudzasz zaufanie (łączy się to ze wszystkimi powyższymi)
  • uważasz, że nie ma rzeczy niemożliwych i ze wszystkim dasz sobie radę SAMA 
  • masz tzw. sarnie spojrzenie/oczy, czyli wyrażające milion drobnych emocji (coś jak dzikie zwierzątko) -> nie to nie żart...
  • boisz się wyrzucać ludzi ze swojego życia, a jeśli to zrobisz to zastanawiasz się, czy przypadkiem nie płaczą za Tobą i nie chcą wrócić, czy przeprosić...
  • sądzisz, że jeśli Ty kogoś nie skrzywdzisz, to on na pewno też nie zrobi Ci krzywdy (błąd!)
  • nie zwracasz uwagi na drobne "faux pas" -> oj zdarzyło mu się nie chcący...
  • tłumaczysz ludzi, wtedy gdy nawet oni sami się nie tłumaczą za swoje czyny
  • bierzesz na siebie obowiązki, które do Ciebie nie należą ( w pracy i w relacjach osobistych)

I tak oto w Twoim życiu pojawiają się ( i zostają) "wariaci". Nie muszą to być tylko psychopaci. Mogą to być ludzie nie respektujący Twoich granic, nieudacznicy życiowi, lenie, leserzy i tzw. wampiry emocjonalne oraz inne odmiany toksycznych osobowości. Nie jest prawdą, że inni ludzie nie spotykają cudzysłowowych wariatów na swojej drodze. Po prostu nie otwierają im drzwi, mówiąc metaforycznie. Albo nie mają predyspozycji do tego, by wybitnie zwracać ich uwagę, czy przyciągać ich do siebie jak żarówka robactwo. Nie jest to wada. Tak naprawdę wszystkie te cechy, których zmienić nie możesz takie, jak empatia, intuicja, wrażliwość są Twoimi zaletami i swojego rodzaju wyróżnieniem. Nie każdy to ma. Dzięki temu możesz widzieć i czuć więcej! Jednak użyj tego dla własnych potrzeb i naucz się jak to chronić, by inni z tego nie korzystali. Bo to jest akurat Twoje i tylko Twoje.

Błędne rozumowanie i strach przed zranieniem innych (czasem nawet obcych) ludzi nie jest Ci potrzebny. I tak naprawdę nic się nie stanie jeśli komuś kategorycznie odmówisz. Po prostu pokażesz swoje granice i standardy jakie rządzą Twoim życiem. Nikt nie każe Ci niszczyć ludzi, upokarzać ich czy wyzywać - to robią słabe lub zaburzone jednostki. Po prostu wystarczy powiedzieć - Nie, nie życzę sobie, zostaw mnie/odejdź. To bardzo proste. Czasem warto być zimną suką. 
Zbyt dosadnie? Nie. 

Nauczę Cię. 
I can teach you how to bitchin' Bitch :)

Your Bitch
xo xo
Roz




niedziela, 3 lutego 2019

Toksyczny? WTF?

Co znaczy "toksyczny"? Co sprawia, że jedna relacja jest toksyczna, a druga nie? Co to znaczy toksyczna osoba? Czy toksyna odnosi się tylko do związków i relacji? 

Toksyczny to taki, który zatruwa nam życie = zaburza wewnętrzna harmonię oraz racjonalny osąd.

Toksyczny może być Twój związek, Twoja przyjaźń, relacja w pracy lub nawet sytuacja, w której obecnie jesteś. Na niekorzystny dla Ciebie i Twojego mózgu stan rzeczy wpływają ludzie i warunki w jakich egzystujesz. 
Za niesprzyjające warunki odpowiedzialni są ludzie.
Za niesprzyjających ludzi odpowiedzialna jesteś Ty. (Zdziwienie?)
Natomiast niesprzyjający ludzie i niesprzyjające warunki rodzą toksyczne sytuacje, relacje i zaburzają Twoją harmonię, dzięki której możesz spokojnie spać.
Co ciekawe, ludzie mają wpływ na warunki Twojego życia, sytuacje w jakich się znajdujesz, a co idzie za tym stan Twojego umysłu. Jednak, co najważniejsze - Ty masz wpływ na ludzi i to przed tym zanim oni wpłyną na Ciebie i całe Twoje życie.

Ten mechanizm wzajemnie na siebie oddziałuje i zazębia się w całość. Jednak na początku i na końcu tego mechanizmu zawsze jesteś Ty. 

Wiem, że wydaje się to skomplikowane i być może nierealne, ale jeśli przeanalizujesz to na przykładzie swojego własnego życia - zaczniesz rozumieć schemat działania i miarodajność tej teorii.

W poprzedniej edycji bloga (pozwolę sobie tak nazywać pierwsze jego wcielenie, kiedy to traktował jedynie o relacji z psychopatą) analizowałyśmy pojęcie toksycznych związków. W tej edycji - będziemy analizować pojęcie toksyny nieco szerzej. Nie tylko chcę Ci pomóc obudzić się z letargu destruktywnego związku, ale również nauczyć Cię jak wystrzegać się takich relacji na każdej płaszczyźnie Twojego życia.

Dlaczego w przypadku naszych ex-psychopatów stosujemy zasadę "no contact"?

No contact at all sweetie Don't u dare come back...

Tylko dlatego, że chciałabyś pokazać światu jak bardzo masz toksyka w poważaniu?
Nie. Nie dlatego.

Dlatego, żeby nie mieszał Ci w głowie i nie żywił się "Tobą" w dalszym ciągu.
Po to by uzdrowić i chronić Twój umysł. 
Po to byś mogła zacząć racjonalnie myśleć.
Po to byś odzyskała ponownie swoją pewność siebie.
Byś nie cierpiała na PTSD, lub w miarę szybko się z niego wyleczyła.
Dla wewnętrznej harmonii - by ją odzyskać i znowu być sobą.
By być sobą i zbudować realne i silne granice w kontaktach z ludźmi. 
Nauczyć się mówić NIE.
By być silną. :)

Będziemy wracać do tego tematu i rozkładać go na czynniki pierwsze.
Bo chcę Cię nauczyć, jak być silną kobietą i jak przestać pozwalać na to, 
by mniej lub bardziej przypadkowi ludzie zaburzali Twój wewnętrzny spokój.

xo xo
Roz





poniedziałek, 14 stycznia 2019

Już dawno miałam o tym napisać.

Blog rozdrapanej to miejsce, gdzie wylewa się pomyje na wszystkich byłych (przyszłych i obecnych i nawet tych z poprzedniego wcielenia...) po to i tylko po to, by głupie naiwne baby mogły sobie ulżyć.
Dodatkowo niejaka Roz doczekała się szeregu wyznawców (ponoć częściej wyznawczyń), którym daje złote rady tym samym dyskredytując wszelkie jednostki zaburzone (najczęściej płci męskiej) i sieje zamęt w internecie. 

Dopiszcie - otwierając oczy.
Dziękuję, kłaniam się.

A teraz do sedna sprawy.
Dlaczego pomyje?

Widzieliście kiedyś kobietę po tzw. rozstaniu? 
Każdy widział. Jakaś smutna, milcząca, płacząca. Standardowo. 

A widzieliście kobietę, która wyszła z toksycznej relacji? 
Dlaczego wyszła? Bo z tego się wychodzi, nawet wyskakuje i nawet przez okno. Widzieliście? Nooo... to już rzadziej. Ktoś coś słyszał, ktoś coś przeczytał. 
Ja widziałam - w lustrze. Sama taką byłam. 

I teraz pytanie.
Jak pocieszyć tę standardową Kasię, czy Zosię, która niedawno rozstała się z facetem? Kupisz jej wiadro lodów, dasz pilota do TV, wysłuchasz jej i po jakimś czasie - czytaj miesiącu, dwóch... pomoże.
Jak pocieszyć drugi egzemplarz, biorąc pod uwagę, że Marysia z drugiego przypadku sama tłumaczy byłego partnera i nawet jeśli by jej odciął rękę to powie, że zrobił to przez pomyłkę. Wystarczy duża czekolada? Lody? Zestaw z McDonald's? NIE Wystarczy rozmowa? NIE Wystarczy przyjacielskie ramię do wypłakania się?(kiedy ona już najprawdopodobniej nie ma przyjaciół) NIE

Kobieta, która dopiero co przebrnęła przez toksyczny związek ma zachwiane pojęcie o świecie i sobie samej. Nie wie co jest prawdą, co jest iluzją. Co było celowe, a co stało się przypadkiem (dodam, że tam jest mało przypadków), gdzie sama popełniła błąd, a gdzie została w to wmanipulowana. I teraz Panie i Panowie - jeśli nikt nie pokaże jej tego wiadra z pomyjami i nie wyleje go na jej oczach to ona nigdy się nie pozbiera. 

Więc dlatego pomyje. 

Szereg wyznawców? Nie wiem, nie prosiłam. Być może zbyt wiele osób się ze mną zgadza.
Pozdrawiam przy okazji.

Zamęt? Jest kontrowersja jest zamęt. Proste. 

I ogłaszam, że będą pomyje, będzie więcej, będę ja i moje kontrowersje.
I nie tylko w temacie toksycznych relacji. 

Jako, że blog podczas pierwszego etapu swojego istnienia stał się blogiem kobiecym - takim pozostanie. A ja będę kreować miejsce dla kobiet silnych i świadomych.

xo xo
Roz




sobota, 5 stycznia 2019

Metka, lub kod kreskowy. Jak wolisz.

Jeśli nie umiesz zacząć od początku, to najlepiej zacznij od środka...

Stworzenie bloga traktującego o toksycznych relacjach z pewnością było dobrą decyzją i wiem, że nie umiałabym tego tak po prostu zostawić, czy wyrzucić do kosza. Prawdą jest, że ogrom postów zniknął bezpowrotnie i nigdy nie zostaną one odtworzone w identycznej formie... Aczkolwiek jest wiele rzeczy, które są jeszcze przed nami i wiele takich, które można dopracować. Nie ma rzeczy niemożliwych...

Dlaczego?
Wciąż zadajesz sobie to pytane, co?

Po prostu czasem trzeba zniknąć, by uporządkować swoje własne życie. Ale jeśli wzięło się na barki metkę wybawicielki zabłąkanych umysłów to nie da się jej ot tak spalić. Stroju nie wyrzuciłam. Spokojnie.

Prawdą jest, że najbardziej lubiłam rolę, w której prostowałam Wam zaplątane zwoje mózgowe łopatą... Ale nie będę się do tego głośno przyznawać.

Psst... Uwierz to było najbardziej skuteczne.
Sprawdziłam na sobie.

Wszyscy mamy jakieś misje i zadania do wykonania.
Jednak nigdy nie warto tracić swojego powołania.

Im back.

xo xo
Roz