poniedziałek, 14 stycznia 2019

Już dawno miałam o tym napisać.

Blog rozdrapanej to miejsce, gdzie wylewa się pomyje na wszystkich byłych (przyszłych i obecnych i nawet tych z poprzedniego wcielenia...) po to i tylko po to, by głupie naiwne baby mogły sobie ulżyć.
Dodatkowo niejaka Roz doczekała się szeregu wyznawców (ponoć częściej wyznawczyń), którym daje złote rady tym samym dyskredytując wszelkie jednostki zaburzone (najczęściej płci męskiej) i sieje zamęt w internecie. 

Dopiszcie - otwierając oczy.
Dziękuję, kłaniam się.

A teraz do sedna sprawy.
Dlaczego pomyje?

Widzieliście kiedyś kobietę po tzw. rozstaniu? 
Każdy widział. Jakaś smutna, milcząca, płacząca. Standardowo. 

A widzieliście kobietę, która wyszła z toksycznej relacji? 
Dlaczego wyszła? Bo z tego się wychodzi, nawet wyskakuje i nawet przez okno. Widzieliście? Nooo... to już rzadziej. Ktoś coś słyszał, ktoś coś przeczytał. 
Ja widziałam - w lustrze. Sama taką byłam. 

I teraz pytanie.
Jak pocieszyć tę standardową Kasię, czy Zosię, która niedawno rozstała się z facetem? Kupisz jej wiadro lodów, dasz pilota do TV, wysłuchasz jej i po jakimś czasie - czytaj miesiącu, dwóch... pomoże.
Jak pocieszyć drugi egzemplarz, biorąc pod uwagę, że Marysia z drugiego przypadku sama tłumaczy byłego partnera i nawet jeśli by jej odciął rękę to powie, że zrobił to przez pomyłkę. Wystarczy duża czekolada? Lody? Zestaw z McDonald's? NIE Wystarczy rozmowa? NIE Wystarczy przyjacielskie ramię do wypłakania się?(kiedy ona już najprawdopodobniej nie ma przyjaciół) NIE

Kobieta, która dopiero co przebrnęła przez toksyczny związek ma zachwiane pojęcie o świecie i sobie samej. Nie wie co jest prawdą, co jest iluzją. Co było celowe, a co stało się przypadkiem (dodam, że tam jest mało przypadków), gdzie sama popełniła błąd, a gdzie została w to wmanipulowana. I teraz Panie i Panowie - jeśli nikt nie pokaże jej tego wiadra z pomyjami i nie wyleje go na jej oczach to ona nigdy się nie pozbiera. 

Więc dlatego pomyje. 

Szereg wyznawców? Nie wiem, nie prosiłam. Być może zbyt wiele osób się ze mną zgadza.
Pozdrawiam przy okazji.

Zamęt? Jest kontrowersja jest zamęt. Proste. 

I ogłaszam, że będą pomyje, będzie więcej, będę ja i moje kontrowersje.
I nie tylko w temacie toksycznych relacji. 

Jako, że blog podczas pierwszego etapu swojego istnienia stał się blogiem kobiecym - takim pozostanie. A ja będę kreować miejsce dla kobiet silnych i świadomych.

xo xo
Roz




sobota, 5 stycznia 2019

Metka, lub kod kreskowy. Jak wolisz.

Jeśli nie umiesz zacząć od początku, to najlepiej zacznij od środka...

Stworzenie bloga traktującego o toksycznych relacjach z pewnością było dobrą decyzją i wiem, że nie umiałabym tego tak po prostu zostawić, czy wyrzucić do kosza. Prawdą jest, że ogrom postów zniknął bezpowrotnie i nigdy nie zostaną one odtworzone w identycznej formie... Aczkolwiek jest wiele rzeczy, które są jeszcze przed nami i wiele takich, które można dopracować. Nie ma rzeczy niemożliwych...

Dlaczego?
Wciąż zadajesz sobie to pytane, co?

Po prostu czasem trzeba zniknąć, by uporządkować swoje własne życie. Ale jeśli wzięło się na barki metkę wybawicielki zabłąkanych umysłów to nie da się jej ot tak spalić. Stroju nie wyrzuciłam. Spokojnie.

Prawdą jest, że najbardziej lubiłam rolę, w której prostowałam Wam zaplątane zwoje mózgowe łopatą... Ale nie będę się do tego głośno przyznawać.

Psst... Uwierz to było najbardziej skuteczne.
Sprawdziłam na sobie.

Wszyscy mamy jakieś misje i zadania do wykonania.
Jednak nigdy nie warto tracić swojego powołania.

Im back.

xo xo
Roz