Stworzenie bloga traktującego o toksycznych relacjach z pewnością było dobrą decyzją i wiem, że nie umiałabym tego tak po prostu zostawić, czy wyrzucić do kosza. Prawdą jest, że ogrom postów zniknął bezpowrotnie i nigdy nie zostaną one odtworzone w identycznej formie... Aczkolwiek jest wiele rzeczy, które są jeszcze przed nami i wiele takich, które można dopracować. Nie ma rzeczy niemożliwych...
Dlaczego?
Wciąż zadajesz sobie to pytane, co?
Po prostu czasem trzeba zniknąć, by uporządkować swoje własne życie. Ale jeśli wzięło się na barki metkę wybawicielki zabłąkanych umysłów to nie da się jej ot tak spalić. Stroju nie wyrzuciłam. Spokojnie.
Prawdą jest, że najbardziej lubiłam rolę, w której prostowałam Wam zaplątane zwoje mózgowe łopatą... Ale nie będę się do tego głośno przyznawać.
Psst... Uwierz to było najbardziej skuteczne.
Sprawdziłam na sobie.
Wszyscy mamy jakieś misje i zadania do wykonania.
Jednak nigdy nie warto tracić swojego powołania.
Im back.
xo xo
Roz

A to ciekawe. Kiedyś chciałem wejść na stare śmieci a tam okazało się że ich nie ma. Historia zatoczyła koło.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam eagleheart
Znamy się " trochę "
Pamiętam Ciebie i Twój pseudonim.
UsuńKiedyś nawet maila chciałem napisać do Ciebie ale wrócił czyli mail nieaktywny
OdpowiedzUsuńJest nowy mail :)
Usuńroz.roz.drapana@gmail.com
Jak ktoś ma ochotę wysmarować mi wiadomość to zapraszam.